Wnikam nie było wystawą do oglądania, lecz do wchodzenia. Z zamkniętymi oczami, prowadzeni słuchowiskiem, goście przez gąszcze dotykali kamiennych i inspirowanych kamieniem naczyń, brali do ust kamienie, wdychali kwiatowo-korzenny zapach. Ceramika Kasi Białek działała tu nie przez wzrok, lecz przez dłoń i skórę — dokładnie tak, jak chce jej autorka: nie przyciągnie wzroku, ale przyciągnie rękę.
Dokumentacja wystawy · fot. Magdalena Czapla Matuszewska (Runo Workshop) — seria „Zbliżająca się pełnia” →